Każda rodzina zna ten moment: dzieci mają dość plaży, słońce grzeje jak piec albo — rzadkość — pada. Wtedy najlepszą kartą w talii jest akwarium w Antalyi, działające od 2012 roku w samym sercu miasta. Ten pakiet załatwia wszystko, co zwykle psuje taki plan: podjeżdżamy klimatyzowanym autem pod twój hotel, bilet wstępu masz już w cenie, a po zwiedzaniu odwozimy cię z powrotem. Zero taksówek, zero stania w kasie.
Gwiazdą obiektu jest szklany tunel o długości 131 metrów — jeden z najdłuższych tego typu. Rekiny suną tuż nad głowami, płaszczki przelatują jak latawce, a srebrne ławice ryb owijają się wokół przejścia; większość dzieci przechodzi go co najmniej dwa razy. Dalej trasa prowadzi przez ponad 40 tematycznych zbiorników: od rozświetlonych raf koralowych pełnych błazenków i koników morskich po mroczne akwaria głębinowe, w których mieszkają mureny i olbrzymia ośmiornica pacyficzna. Osobne widowisko rozgrywa się w głównym zbiorniku o pojemności ponad pięciu milionów litrów: setki rekinów karmionych z ręki przez specjalnie wyszkolonych nurków. Pory karmienia zmieniają się w zależności od sezonu — zapytaj przy wejściu i ustaw trasę tak, żeby je zobaczyć.
Na zwiedzanie masz około dwóch-dwóch i pół godziny: spokojnie wystarczy na całą pętlę, przerwę w kawiarni i sklepik z pamiątkami. Na terenie kompleksu działają też dodatkowe strefy — gabinet figur woskowych, pokój śniegu z muzeum lodu i herpetarium z gadami; część z nich może być płatna osobno na miejscu. Cały obiekt jest bezprogowy, więc wózek dziecięcy ani inwalidzki nie stanowi żadnego problemu. Zdjęcia robisz do woli, tylko bez lampy błyskowej przy szybach.
O umówionej porze grupa zbiera się przy punkcie spotkania i wraca pod hotele. A rezerwacja działa po naszemu: zapisujesz się za darmo, płacisz dopiero w dniu wycieczki i możesz bezpłatnie anulować do 24 godzin przed rozpoczęciem. Prościej się nie da.



